krokus  

Biologiczne konflikty u człowieka i zwierzęcia

Porównanie biologicznych przebiegów „raka“ u człowieka i zwierzęcia

Zwierzęciu brakuje pomocnika (na szczęście - przyp. tłum.), który by mógł rozpoznać jego konflikt i udzielić mu jakiejś rady i pomocy. Zwierzę zwykle musi swój konflikt zawsze przejść w całości, aż do momentu, w którym zostanie realnie zakończony, albo do momentu śmierci z powodu tego konfliktu.

Wiemy już o tym, że w przyrodzie tzw. choroba nowotworowa nie jest pomyłką natury, że komórki straciły nad sobą kontrolę i zachowują się w szalony sposób, tylko jest to zawsze sensowne wydarzenie w całościowym planie natury i jest ono niezbędnym elementem tego planu.

U zwierząt obserwujemy zjawisko, o którym w odniesieniu do ludzi tylko bardzo ostrożniem możemy wspomnieć.
A mianowicie, że przychodząca z zewnątrz pomoc służąca załatwieniu/zakończeniu konfliktu – która w naturze nie jest przewidziana – nie przynosi polepszenia jakościowego, tylko najwyżej może być polepszeniem ilościowym, ale za to o złej jakości.

Popatrzmy w miejsca, gdzie człowiek jeszcze nie zmanipulował natury. Tam widzimy, że zwierzęta, które przeżyły DHS i tym samym „zachorowały na raka”, muszę realnie zakończyć swój konflikt.
Z utratą jednego albo kilku młodych, z utratą rewiru, zwierzę nie może radzić sobie „psychoterapeutycznie”, tylko musi zawsze zakończyć ten konflikt realnie! Ale u zwierząt wysoko rozwiniętych widzimy coś w rodzaju jakiegoś „rytuał” w radzeniu sobie z konfliktami. Pomyślmy tylko o znanych nam tzw. rytuałach pochówku po śmierci słonia. Najwyraźniej jest to próba osłabienia intensywności konfliktu, albo nawet jego zakończenia u najbardziej dotkniętych tą śmiercią współtowarzyszy albo dla całego stada!  A co robimy my, ludzie innego,  podczas naszych pogrzebów? Słonie zbierają się przez kilka dni wokół zmarłego towarzysza, którego wcześniej przykryły gałęziami, chaszczami i w ten sposób wyrażają swój smutek.
Pomijając już tą „rytualną pomoc” u wyżej rozwiniętych ssaków, zwierzę musi swoją „chorobę rakową” przejść samo, tak,  ona jest czym w rodzaju regularnego „badania jakościowego” albo czymś w rodzaju testu kwalifikacyjnego, który zwierzę zdaje w regularnych odcinkach czasowych. W przeciwnym wypadku osobnik "zostaje wykluczone z klasyfikacji”, (to znaczy umiera - przyp.tłum.)

Przykładowo stary jeleń na przykład musi corocznie stawać do testu kwalifikacyjnego z młodym jeleniem i którymś razem nie zdaje tego testu i musi umrzeć.

Dlatego też mówiąc ogólnie jedyną „terapią” biologicznego konfliktu jest realne zakończenie/ustanie jego aktywności (realna konfliktoliza). To realne ustanie konfliktu (konfliktoliza) może oznaczać powrót do stanu panującego przed wystąpieniem konfliktu biologicznego, albo może być akceptowanlną dla niego alternatywą. Przykładowo stary jeleń odzyskuje swój rewir z powrotem, albo wypędza jakiegoś innego jelenia z jego rewiru.

Suczka, która straciła swoje szczenię, albo ściga napastnika i odbiera mu swoje dziecko, albo pociesza się swoimi pozostałymi dziećmi, albo szybko zachodzi znowu w ciążę – i to zdarza się najczęściej. Podczas ciąży panuje wówczas ogólny „spokój konfliktowy”, a więc nie jest możliwa żadna aktywność konfliktu, ponieważ ciąża  po pierszej jednej trzeciej jej przebiegu znajduje się z zasady w wagotonii. Po urodzeniu nowych szczeniąt konflikt zostaje automatycznie zakończony.

Ponieważ zwierzęta, w odróżnieniu do nas ludzi, żyją swoim naturalnym rytmem, utrata potomka jest w tym naturalnym rytmie już wkalkulowana jako coś „normalnego”, tak jak i ponowna ciąża, która jest zakończeniem takiego "naturalnego konfliktu".

Musimy pamiętać, że my ludzie żyjemy pod wpływem przymusów, które nałożyły na nas różne związki religijne czy reformatorzy życia społecznego. I one nie mają nic wspólnego z biologią. Dlatego nie ma żadnego reformatora społecznego, którego możnaby nazwać normalnym człowiekiem.
W zasadzie oni wszyscy byli dla człowieczeństwa krzyżem (oryg. crux) (obciążeniem - przyp. tłum.) i nie mogło być mowy o żadnej mądrości, jeżeli mądrość potraktujemy jako życie w daleko idącej zgodności z zaprogramowanym kodem mózgu i równocześnie z odczuciem (psyche/duch - przyp. tłum.) Dla mnie największym mędrcem byłby ten, który nauczył by nas, jak można żyć w zgodzie z podarowanym nam przez naturę kodem naszego mózgu, zamiast realizować w wojnach perwersje służące likwidowaniu ludzkiego życia.

Jeżeli mówimy, że zarówno człowiek, jak i zwierzę w taki sam sposób "zapadają" na „raka”, to wielu zgodzi się z tym, że ten „rak” na narządzie jest taki sam lub podobny. Również Ognisko Hamera w mózgu jest u człowieka jak i u zwierzęcia w podobnym, bądź tym samym miejscu.

Jeżeli te dwie płaszczyzny (mózg, organ) są takie same, lub podobne, to wiele przemawia za tym, że również płaszczyzna odczuciowa (psyche, duch) jest taka sama, lub przynajmniej podobna.
Jeżeli twierdzę, że zwierzę doznało konfliktu – przy czym mam na myśli tu biologiczny konflikt – to jest to jeszcze przez większość akceptowane. Jak twierdzę, że zwierzę nie ma apetytu, tak samo jak człowiek, że zwierzę, nie może spać, tak samo jak człowiek, że jest w sympatykotonii, tak samo jak człowiek, to jest to jeszcze też akceptowane. Ale jak twierdzę, że zwierzę myśli tak samo jak człowiek o swoim konflikcie dzień i noc, to wywołuje to oburzenie i nie jest to akceptowane. Twierdzi się, że są to atrybuty myślenia, które są zarezerwowane tylko człowiekowi. Ale to nie jest prawda.
Konflikt przebiega tak samo u zwierzęcia jak i u człowieka i to na wszystkich trzech płaszczyznach. Czy przysłuchiwaliście się kiedyś swojemu śpiącemu psu, jak mu się coś śni?

Dla wielu z nas, szczególnie zfiksowanych religinie lub światopoglądowo, jest to duży orzech do zgryzienia, żeby ten fakt zaakceptować. Dla mnie jest to najbardziej normalne w świecie. Wprawdzie treść konfliktu związana z zazdrością o kęs - w zależności od rasy zwierzęcia - niewiele różni się od tego konfiktu u człowieka, ale ten konflikt u człowieka jest tylko przekształcony. Ale również przekształcone biologiczne konflikty przeżywane przez człowieka można przyrównać do ich klasycznych archaicznych podstawowych wzorców.

Poniższe zestawienie z niektórymi wyszczególnionymi rodzajami konfliktów jest pomocna w zrozumieniu powyższego.

 

Porównanie biologicznych konfliktów u zwierzęcia i człowieka

Manifestacja na części narządu

Człowiek

Ssak

„rak” piersi/”rak” sutka

po lewej stronie

konflikte matka/dziecko
np. dziecko praworęcznej matki uległo nagle wypadkowi

konflikte gniazdo/rewir
np. prawokopytnej krowie zabrało się jej dziecko-cielaczka

Zmiany wskutek owrzodzenia przewodów wątroby („rak” woreczka żółciowego i przewodów żółciowych)

Konflit z powodu złości rewirowej
Najczęściej złość na członków rodziny i najczęściej z powodu pieniędzy.
Np. kłótnia o spadek

Złość rewirowa/ konkurencja o żarcie
Np. jamnik wyjada szefowej owczarce najlepsze kawałki żarcia

Zmiany na naczyniach wieńcowych

i

oskrzelach

Konflikt utraty rewiru
Np. utrata miejsca pracy
Konflikt „strach o rewir”
Np. żona zdradza z przyjacielem  

Konflikt utraty rewiru
Młody jeleń wypędza starego jelenia z jego rewiru
Konflikt „strach o rewir”
Samica jelenia ucieka z rewiru do innego rewiru

„rak” szyjki macicy

Kobiecy konflikt seksualny
Kobieta łapie męża „in flagranti”
Archaiczny konflikt biologiczny: że z inną mąż kopuluje i ona może zajść w ciążę a żona nie

Konflit „nie móc kopulować”
Suczka, która ma cieczkę jest ciągle trzymana na odległość od samców, nie wolno jej mieć dzieci

„rak” kości (w fazie pcl białaczka)

Konflikt: „Utrata własnej wartości”
Np. zatrudniona pracownica nie awansuje, albo ktoś nie zdał egzaminu, albo usłyszy „ma Pan raka”

Konflikt: „Utrata własnej wartości”
Jakiś czas pies np. nie może biegać, albo jeleniowi podczas walki złamie się poroże, czy słoń okaleczy kieł

„rak” jądra

Konflikt „utrata”
Np. ojciec traci syna, albo mężczyzna przyjaciela

Konflikt „utrata”
Pies traci swojego pana, albo towarzysza zabaw

"rak odbytu"

"rak" pęcherza

Konflikt "nie móc zaznaczyć granicy swego rewiru"
Np. pacjentowi mówi się "Ty nie wiesz, kto jest twoim ojcem" ("rak odbytu"
Zamężna córka ciągle śpi z innymi mężczyznami ("rak pęcherza")
 

Konflikt "nie móc zaznaczyć granicy swego rewiru"
Granice rewriu jelenia są naruszane przez jelenia z sąsiedniego rewiru
 

okrągłe ogniska w płucach

Konflikt "strach przed śmiercią"
np. ktoś usłyszy: "Masz raka", żadnych szans na wyzdrowienie.

Pacjent śni każdej nocy o wypadku, który kiedyś przeżył i w którym wydwało się że zginie
 

Konflikt "strach przed śmiercią"Podczas doświadczeń laboratorylnych myszki są ciągle opalane dymem

Kot siedzi ciągle przed norką myszy i czycha na nią

"gruczolakorak" cewy zbiorczej nerki

Konflikt uciekiniera lub konflikt egzystencjalny
Małe dziecko zupełnie niespodziewanie zostaje oddane pod opiekę babci, gdzie wszyscy domownicy są dla dziecka obcy, a babcia mieszka w dużej odłegłości od domu rodzinego. Organizm gromadzi w sobie wodę, żeby nie "wyschnąć"

Noworodek zostaje umieszczony w inkubatorze bezpośrednio po urodzeniu, gdzie jest wprawdzie ciepło, ale brakuje mu ruchu i dzwięków podchodzących od matki.
Wysoki procent tych dzieci dostaje tzw. "niewydolność nerek" = zatrzymywanie wody

Konflikt uciekiniera lub konflikt egzystencjalny
Krowa została sprzedana i zabrana do obcych krów - przeżywa konflikt "uciekiniera" - jej organizm zatrzymuje wodę

 

Noworodek jakiegoś stada w wyniku jakiegoś wydarzenia traci swoją matkę z pola widzenia
Dzięki magazynowaniu wody w swoim organiźmie ma szansę jeszcze dwa dni na przeżycie, zanim matka go znajdzie

Dr Ryke Geerd Hamer
"Vermächtnis einer Neuen Medizin" - 1999

Germańskiej uczymy się dla siebie!

Program Edukacyjny przeznaczony jest dla osób spoza działalności terapeutycznej.
Naszą grupą docelową jest komórka rodzinna.
  Włączanie Germańskiej w jakąkolwiek alternatywną tzw. terapię, prowadzoną przez absolwentów naszego Programu Edukacyjnego powoduje wyłączenie z naszej społeczności Germańskiej oraz zablokowanie dostępu do naszego portalu.
Zobacz:
Naszym zadaniem jest rzetelny przekaz wiedzy Germań
skiej

Odwiedza nas 28 gości oraz 1 użytkownik.

Dystansujemy się od wszelkich ugrupowań czy terapeutów "stosujących" w swojej  działalności gospodarczej wiedzę Germańskiej. Dziś nie jest możliwe prowadzenie terapii zgodnie z wiedzą Germańskiej, a więc powoływanie się sog. terapeutów czy lekarzy na tę wiedzę służy wyłącznie zwiększeniu liczby własnych pacjentów.

Nic Ci nie dolega?
Tym lepiej!!
Zacznij naukę już teraz!
Tylko w porę zdobyta wiedza umożliwia świadome korzystanie z
Germańskiej Heilkunde.
Jak zostaniesz postawiony przed groźnie brzmiącą diagnozą, będzie Ci ciężko zacząć się uczyć...

Dostępne materiały z seminarium