krokus  

Aids, HIV - o tym jak diagnoza może zabić

Krótka informacja dr med. Ryke Geerd Hamera

Już w roku 1986, w momencie gdy kreowanie choroby „AIDS“ przez panikarzy biegło na wysokich obrotach, pisałem w swojej książce „Vermächtnis einer Neuen Medizin", że „AIDS” jest największym oszustwem naszego stulecia (z wielu powodów!).

Głównym argumentem, który przemawia przeciwko AIDS jako samodzielnej choroby, są rozpoznania wywodzące się z Ontogenetycznego Systemu Guzów oraz wynikającym z niego Ontogenetycznie Uwarunkowanym Systemie Mikrobów (grzyby, bakterie, wirusy). Teoria o działaniu „złego“ wirusa, który ma na celu zniszczenie systemu obronnego własnego organizmu, niezależnie od procesów psychicznych i mózgowych (praktycznie jak w probówce) jest absolutnie nie do pomyślenia. Teoria ta daje się łatwo obalić na podstawie moich empirycznych badań na ponad 15.000 pacjentów.

Żelazna Reguła Raka, mówi, że każda tzw. choroba, inaczej Specjalny Program Natury (nie tylko rak), rozpoczyna się w momencie DHS®-u, tzn. w momencie specyficznego, biologicznego szoku konfliktowego, który w tej samej sekundzie pozostawia, widoczny na komputerowej tomografii, ślad w mózgu w miejscu, które jest ośrodkiem sterowania narządu, powodując na nim różne zmiany, takie jak guzy, porażenia, zakłócenia funkcji, itd. Ontogenetyczny System Guzów, które odkryłem w roku 1987, porządkuje wszystkie choroby rakowe i inne choroby według przynależności do trzech listków zarodkowych; entodermy, mezodermy i ektodermy, które wytwarzają się już w pierwszych tygodniach rozwoju embrionu. Każdemu listkowi zarodkowemu przynależy, uwarunkowane rozwojem ewolucyjnym,

określona, szczególna część mózgu
określony rodzaj treści konfliktu, oraz
dokładnie określona histologiczna budowa komórki

Ontogenetycznie uwarunkowany System Mikrobów przyporządkowuje mikroby do trzech listków zarodkowych, z czego wynika, że najstarsze mikroby, grzyby i mykobakterie, są odpowiedzialne za endodermę, warunkowo mezodermę móżdżka, ale w każdym przypadku tylko za narządy sterowane przez mózg archaiczny i że młodsze mikroby, a mianowicie bakterie, odpowiedzialne są za mezodermę oraz wszystkie narządy, które z niej powstały i że najmłodsze tzw. mikroby, a mianowicie wirusy, które właściwie nie są prawdziwymi mikrobami, to znaczy, nie są żywymi organizmami, odpowiedzialne są wyłącznie za ektodermę, względnie narządy sterowane przez korę mózgową.  „Odpowiedzialne” oznacza, że każda grupa tych mikrobów „pracuje” tylko w określonej grupie narządów, która posiada tą samą budowę histologiczną, tzn. narządy należące do tej grupy pochodzą z tego samego listka zarodkowego.  Wyjątek stanowi tylko „obszar graniczny” mezodermalnych narządów, sterowanych przez móżdżek, w których „pracują” zarówno (w przeważającej części) mykozy (rodzaj grzybów) i mykobakterie (prątki gruźlicy) oraz (w mniejszym stopniu) bakterie, które zwykle odpowiedzialne są za narządy listka środkowego (mezoderma), sterowane przez łożysko nowego mózgu. Moment, od którego mikrobom wolno „pracować”, nie jest zależny od czynników zewnętrznych, jak dotąd błędnie domniemaliśmy, tylko wyłącznie od naszego komputera mózgu. Jest to zawsze początek fazy pcl, w momencie ustania konfliktu.

Dwufazowość chorób w przypadku, gdy dojdzie do ustania konfliktu. Dotychczas znano w tzw. współczesnej medycynie rzekomo około 1000 chorób. Mniej więcej połowa z nich to tzw. „zimne choroby”, jak np: rak, angina pektoris, stwardnienie rozsiane, niewydolność nerek, cukrzyca, itd. Drugą połowę stanowiły „gorące choroby”, do których zaliczamy między innymi np. reumatyzm stawów, zapalenie nerek, białaczkę, albo choroby infekcyjne, itd.

Znalezione w „chorobach zimnych” mikroby miały zawsze apatogenny charakter (mikroby nie wywołujące choroby). W „chorobach gorących” natomiast znajdowaliśmy zawsze mikroby wysoce infekcyjne”. Myśleliśmy wówczas, że „zaatakowały” one narząd, „poraziły go chorobą”. Myśleliśmy, że przeciwko tej złej armii mikrobów, czy komórek rakowych, które chcą nas unicestwić, wystarczy zmobilizować armię obrończą naszego organizmu, jakim jest system immunologiczny. To wyobrażenie było błędne – nie było w nim krzty prawdy. Teraz musimy zacząć od początku z naszą Germańską Nową Medycyną!

Jaki to ma związek z AIDS?

W przypadku „AIDS” interesują nas wirusy. Trzecie Prawo Natury, Ontogenetycznie Uwarunkowany System Mikrobów mówi nam, że również wirusy mają w nim swoje miejsce. One są „odpowiedzialne” za wszystkie narządy pochodzące z zewnętrznego listka zarodkowego, wa więc z ektodermy i sterowane są przez korę mózgową nowego mózgu. Jak już wspominaliśmy, „pracują” one w tych narządach wyłącznie w fazie pcl. Objawy występujące w tym czasie to; zwykle gorączka, obrzęk naskórka albo błon śluzowych. Ale tylko w śluzówce zbudowanej z nabłonka płaskiego! Jest rzeczą samo przez się zrozumiałą, że takie widoczne gołym okiem objawy występują bez wyjątku razem z całą masą reakcji odbywających się w krwi oraz w serum.

Co się tyczy „systemu immunologiczengo”, tego rozmazanego określenia, niemożliwego do dokładnego sprecyzowania, którego używa się bez zastanowienia i tak jak leci przy każdej okazji  (raz w fazie aktywnej, raz w fazie pcl, w przypadku raka, w przypadku mięsaka (sarkoma), w przypadku białaczki, czy w przypadku wszystkich „chorób infekcyjnych”) to trzeba powiedzieć, że pasuje ono do dotychczasowej całkowitej niewiedzy o istocie choroby oraz kompletnego braku umiejętności, prawidłowej oceny oraz przyporządkowania całej masy serologicznych i hematologicznych faktów oraz symptomów.

Pod pojęciem tzw. HIV-wirusa, jeżeli on w ogóle istnieje (został nazwany wirusem odpowiedzialnym za „osłabienie systemu immunologicznego”) rozumiano przede wszystkim, że „zarażeni” tą śmiertelną chorobą AIDS umierali z powodu wycieńczenia organizmu i zaniku kości, a więc nie odbywała się produkcja krwi. Ten sam proces znajdujemy w raku kości, co jest rozmiękaniem kości szkieletu, czemu towarzyszy anemia. "Odpowiedzialnym" za to konfliktem jest „utrata własnej wartości”. W zależności od specyficznego odczucia tego konfliktu obserwujemy lokalizację zmian w różnych częściach szkieletu. Podczas fazy pcl takiego konfliktu, w miejscach ubytku kość, tworzy się (ponowne uwapnienie) nowa tkanka kostna (kostnina). Temu zjawisku towarzyszą objawy  tzw. białaczki.

Jeżeli choremu na „AIDS” uda się w jakiś sposób podbudować swoją wartość, to w medycynie szkolnej wpada z "deszczu pod rynnę". Oznacza to, że wówczas zostaje poddany pseudo-chemioterapii, która kończy się śmiercią takiego chorego. Właściwie to mógłbym przytoczyć wiele argumentów przemawiających przeciwko „AIDS”, ale w tym krótkim streszczeniu jest to niemożliwe. Dlatego też przedstawiam poniżej tylko niektóre z nich, które wydają mi się być ważne: nikomu nie udało się zaobserwować obowiązkowej symptomatyki po tzw. infekcji wirusem HIV, jaką zwykli jesteśmy obserwować w przypadkach  innych infekcji, np. w przypadku odry, czy różyczki. U pacjentów chorych na AIDS nie znaleziono wirusa HIV.

Zespół nabytego upośledzenia odporności powodują podobno w dużym stopniu T-limfocyty, które „pożerają” tylko jedną 10-cio tysięczną, a więc tylko „ułamek” wirusa. Całego egzemplarza wirusa nie znaleziono dotąd u żadnego pacjenta chorego na AIDS. Ponieważ nie ma żadnej symptomatyki, „charakterystycznej wyłącznie dla AIDS”, symptomy są interperetowane w sposób zupełnie samowolny: 

Jeżeli pacjent dostał negatywny wynik testu stwierdzającego obecność przeciwciał HIV i np. zachoruje na raka, czy reummatyzm stawów, albo mięsaka, zapalenie płuc, czy biegunką albo otępienie, (upośledzenie), grzybicę, gruźlicę, gorączkę, opryszczkę (półpasiec) albo wykazuje wiele innych symptomów wskazujących na zaburzenia układu nerwowego, albo zaniki funkcji tego układu, to wówczas są to zupełnie "zwykłe" choroby, odpowiadającego dotychczasowym wyobrażeniom.

Jeżeli jednak ta sama osoba uzyskała pozytywny wynik testu stwierdzającego obecność przeciwciał HIV, to natychmiast wszystkie objawy zalicza się do złośliwych „symptomów AIDS”, można by powiedzieć „AIDS-przerzutów”, które tylko czyhają na szybką, pełną udręk śmierć, tego pożałowania godnego pacjenta z „AIDS”.

Najbardziej dziwnym jest fakt, że „AIDS” jako wirusowa choroba infekcyjna (medycyna szkolna zakłada że nią jest) zachowuje się zupełnie inaczej jak wszystkie znane dotąd wirusowe choroby infekcyjne. W "normalnych chorobach" infekcyjnych uważa się, że pacjent pokonał infekcję, jeżeli stwierdzi się w nim przeciwciała, tzn. jeżeli test na obecność przeciwciał wypadnie pozytywnie.

Jeszcze bardzie zadziwiającym jest fakt, o którym wspominają wszyscy badacze tylko na marginesie, a który do tej pory jeszcze nikogo nie zmobilizował do  wynikających z tego faktu konsekwencji: na „AIDS” zachoruje tylko ten, kto wie, że jest HIV pozytywny, albo myśli, że jest pozytywny! Osobliwą rzeczą jest, że nie znalazł się nikt, kto poszedłby tym śladem i dokładniej zbadał ten zadziwiający fenomen.

Znamy całe narody, które w 100% są HIV-pozytywne i nie są chore. Szympansy, aczkolwiek HIV-pozytywne, nie wykazują nawet jednego symptomu, który wskazywałby na obecność AIDS. Cała ta historia musi mieć coś wspólnego z odczuwaniem. Dokładnie mówiąc: jeżeli człowiek tylko wówczas zachoruje na AIDS, jeżeli powiedziało mu, że jego test na przeciwciała HIV jest pozytywny, to czas najwyższy, żeby sobie wyobrazić, co dzieje się w psychice takiego pacjenta, który otrzymuje tak druzgocącą diagnozę z prognozą 50% umieralności!

Czyżby lekarze byli rzeczywiście pozbawieni współczucia? Czyżby rzeczywiście tak ciężko było im sobie wyobrazić, co dzieje się w duchu pacjenta, który skonfrontowany zostaje z tak druzgocącą diagnozą? Pacjent taki nie wie przecież, że to wszystko jest "wyssane z palca" i to co mówi lekarz, traktuje jako prawdę... w dodatku jeszcze przekazywaną w sposób teatralny...

Dr Ryke Geerd Hamer

Germańskiej uczymy się dla siebie!

Program Kształcenia w Germańskiej Heilkunde przeznaczony jest dla osób spoza działalności terapeutycznej.
Naszą grupą docelową jest komórka rodzinna.
  Włączanie Germańskiej w jakąkolwiek alternatywną tzw. terapię, prowadzoną przez absolwentów naszego Programu Edukacyjnego powoduje wyłączenie z naszej społeczności Germańskiej oraz zablokowanie dostępu do naszego portalu.
Zobacz:
Naszym zadaniem jest rzetelny przekaz wiedzy Germań
skiej

Odwiedza nas 75 gości oraz 0 użytkowników.

Dystansujemy się od wszelkich ugrupowań czy terapeutów "stosujących" w swojej  działalności gospodarczej wiedzę Germańskiej. Dziś nie jest możliwe prowadzenie terapii zgodnie z wiedzą Germańskiej, a więc powoływanie się sog. terapeutów czy lekarzy na tę wiedzę służy wyłącznie zwiększeniu liczby własnych pacjentów.

Nic Ci nie dolega?
Tym lepiej!!
Zacznij naukę już teraz!
Tylko w porę zdobyta wiedza umożliwia świadome korzystanie z
Germańskiej Heilkunde.
Jak zostaniesz postawiony przed groźnie brzmiącą diagnozą, będzie Ci ciężko zacząć się uczyć...

Dostępne materiały z seminarium