Relacja jest tłumaczeniem ze strony Helmuta Pilhara.


29.07.2007

W 1999 roku nie znałem jeszcze Germańskiej. Po raz pierwszy zetknąłem się z nią dopiero przy okazji lektury książki Juergen Juergensona pt.:"Lukrativen Lügen der Wissenschaft" (przyp.„Lukratywne kłamstwa świata nauki”). Było to w roku 2004. W tym czasie od lat nie mieszkałem w Niemczech, co było powodem, że nic nie wiedziałem o wrogiej kampanii prowadzonej przeciwko doktorowi Hamerowi.

Na krótko przed rozpoczęciem okresu huraganowego, (początek czerwca 1999 roku) żeglowałem wspólnie ze swoją żoną u wybrzeży wysp Karaibskich w stosunkowo małej łodzi (8 metrów, nabyta  z użytku) z Wysp Dziewiczych na Dominikę. Miałem praktykę w sterowaniu małymi łodziami, ale moja żona nie. Suma sumarum nasze doświadczenie żeglarskie można by ocenić jako zerowe. Ale wydawało mi się, że to nie stanowi żadnego problemu, ponieważ wyspy karaibskie są od siebie niedaleko położone; 25-30 SM. A więc podróż z jednej wyspy na drugą nie powinna trwać dłużej jak jeden dzień (6-12 godzin). Nasze plany były łatwe do zrealizowania, czy też może nie? Właściwie tak, jeżeli podróż z wyspy na wyspę pokona się w ciągu dnia, po czym zrobi się przerwę i dopiero następnego dnia popłynie się dalej. Poza tym takie przedsięwzięcie przebiega bezproblemowo, jeżeli pogoda dopisze, a dokładniej, jeżeli dopisze wiatr.

My zrobiliśmy jednak inaczej. żeglowaliśmy bez przerwy i po dwóch, prawie nieprzespanych nocach, tuż po minięciu Gwadelupy, wpadliśmy w złą pogodę. Zupełnie wyczerpany chciałem właściwie już zarzucać kotwicę by się przespać. Do tego motor naszej żaglówki wyzionął ducha. W międzyczasie zrobiła się noc i miejsce do zakotwiczenia z powodu wiatru z przodu, silnego nurtu i wysokich fal, stało się dla nas nieosiągalne. A więc, żeby przynajmniej zachować pozycję, czekała nas kolejna noc spędzona przy sterze (autopilota nie mogłem użyć przy tak wysokich falach). Moja żona, która nie umie pływać i nie umie żaglować, miała dla pewności pozostać w bezpiecznej kajucie.

Tej nocy nie życzyłem sobie niczego bardziej, jak móc nareszcie zejść z łodzi. Krótko po północy ogarnął mnie nieopisany strach (właściwie nie było ta naprawdę niebezpieczna sytuacja, ale zmęczenie i stres bardzo nadszarpnęły moją zdolność oceniania sytuacji) naprawdę przerażający, lodowaty strach. Takiego odczucia nie miałem dotąd jeszcze nigdy. Czułem się dosłownie pożerany przez czarną negatywność. Ja, wielki „poszukiwacz przygód”, który wszędzie dotrze, nawet bez motoru...jeszcze nigdy przedtem nie czułem się tak samotnie, w całkowitym wyizolowaniu i całkowicie nie w swoim elemencie.

Nigdy jeszcze nie czekałem z takim zniecierpliwieniem na wschód słońca, jak  tej nocy. (Musiałem zachować pozory, żeby moja żona nie niczego nie zauważyła, ponieważ widziałem, że ona też się boi). W końcu zaczęło wschodzić słońce, wiatr się uspokoił i mimo wysokich fal widać było, że niebo robi się błękitne. Moja żona przejęła ster i ja nareszcie mogłem sobie 2 godziny pospać. Wieczorem dotarliśmy do Dominiki, gdzie mogliśmy zakotwiczyć i się wyspać. No, ale potem musieliśmy żaglować dalej. Chciałem wyjść z tego pasa huraganowego i żaglować na południe, przynajmniej do Grenady. Tam miesiące letnie są spokojne. Bez problemów osiągnęliśmy również Grenadę.

Mniej więcej 2 tygodnie później dostałem nagle kolkę nerkową. Najpierw wydawało mi się, że to jakieś sprawy z żołądkiem. W końcu zjadłem przedtem prawie sam całe wiaderko chicken nuggats z Kentucky Fried. Wieczorem czułem się już trochę lepiej. Tydzień później sytuacja się powtórzyła, ale tym razem ze zdwojoną siłą. To były przeokropne bóle. Następnego dnia nie mogłem normalnie oddać moczu, ale silnych bóli już nie było. Gdzieś kiedyś wyczytałem, że przy problemach z nerkami dobrze jest się ruszać. A więc zmusiłem się do całodniowego spaceru po dżungli i do wspinania na drzewa (Seven Sisters, wodospady, rajskie warunki). Wieczorem powróciły silne bóle i tylko przy silnym parciu mogłem oddawać mocz.

Następnego dnia przy pomocy badanie ultradźwiękiem lekarz postawił mi diagnozę: „Dwa kamienie w nerce i cysta w tworzeniu”.

Dla ostrożności pozwoliłem sobie podać środki przeciwbólowe, ponieważ chcieliśmy kilka dni później płynąć do Trinidadu (około 15 – 20 godzin, a więc rejs nocny, żeby dotrzeć nad ranem). Jednak tych środków nie musiałem już zażyć. W Trynidadzie nie miałem już żadnych problemów z nerką, oprócz lekkich bólów w okolicy krzyża...

Kilka miesięcy później znowu przepłynęliśmy przez cały łańcuch wysp, kilka dni nawet podczas złej pogody, kilka godzin ponownie podczas huraganu, aż do Wysp Dziewiczych, gdzie mieszkaliśmy latem od 2000 do 2004 roku na łodzi, a zimą w apartamencie. Od tego czasu mieszkamy w Południowo wschodniej Azji.

Autor znany redakcji

germańska dotyczy

okresu życia od momentu zapłodnionego jaja i kończy się ze śmiercią osobnika. Nie zajmuje się tym, co było przed poczęciem ani co będzie po jego śmierci. Dr Hamer nie wypowiada się na ten temat. Ogranicza się do tego, co może udowodnić. Jeżeli szukacie biologicznego konfliktu, to zawsze takiego, który wydarzył się w tym życiu!

uczymy się dla siebie

Program Kształcenia w Germańskiej Heilkunde przeznaczony jest dla osób spoza działalności terapeutycznej.
Naszą grupą docelową jest komórka rodzinna.
Włączanie Germańskiej w jakąkolwiek alternatywną tzw. terapię, prowadzoną przez absolwentów naszego Programu Edukacyjnego powoduje wyłączenie z naszej społeczności Germańskiej oraz zablokowanie dostępu do naszego portalu.

nic ci nie dolega?

Tym lepiej!!
Zacznij naukę już teraz!
Tylko w porę zdobyta wiedza umożliwia świadome korzystanie z
Germańskiej Heilkunde.
Jak zostaniesz postawiony przed groźnie brzmiącą diagnozą, będzie Ci ciężko zacząć się uczyć...

Odwiedza nas 188 gości oraz 1 użytkownik.

       

Your IP: 54.237.183.249
79 ip check