Relacja jest tłumaczeniem ze strony Helmuta Pilhara.


14.03.2010
Praworęczny mężczyzna, wiek 49 lat

Drogi czytelniku,
w świetle Germańskiej Heilkunde chciałbym opisać przypadek konfliktu, który sam przeżyłem.
Podczas krótkiego wykładu (Spotkanie Koła Studyjnego) w listopadzie 2009 roku poznałem Germańską Nową Medycynę i stwierdziłem, że jest dla mnie spójna. Pomyślałem sobie: jak kiedyś dopadnie mnie jakiś konflikt, to zobaczę, jak to wszystko funkcjonuje; jestem jednak na 100% zdrowy.
Potem jeszcze kilka razy uczestniczyłem w takich krótkich wykładach i byłem coraz bardziej zachwycony tą wiedzą. Jednak wszystko było dla mnie teorią, ponieważ w tym czasie niczego nie doświadczałem (jeszcze!)na swoim własnym organiźmie (co szybko się zmieniło).
Mój pierwszy konflikt: złość o rewir (przyp. tłum. o granice rewiru)
faza-ca:
22-go sierpnia 2009 roku nastąpiła nagła zmiana, kiedy to przeżyłem naprawdę przykry konflit z moim synem (11 lat).
Sytuacja wyglądała następująco: obydwaj byliśmy u mojej przyjaciółki i wieczorem udaliśmy się normalnie do łóżek. Mój syn powiedział, że nie może spać (w swoim pokoju). Poradziłem mu, żeby się położył i tylko odpoczął.  
Właśnie zaczynaliśmy się z moją przyjaciółką kochać (naturalnie przy zamkniętych drzwiach i stłumionej do minimum towarzyszącej temu akustyce), jak przyjaci ółka zwróciła mi uwagę, że mój syn prawdopodobnie stoi przed drzwiami i nas podsłuchuje. Ona ma również dzieci, ale nie było ich w tym czasie w domu. A więc przerwaliśmy naszą grę miłosną. Jak otworzyłem drzwi, ujrzałem przerażoną twarz syna. Wrócił smutny i z płaczem do swojego pokoju, a ja starałem się wytłumaczyć mu sytuację, wczuwając się w jego nastrój.
Szok przeżyłem dopiero następnego dnia, ponieważ od samego rana był nie do zniesienia. Jeszcze nigdy przedtem nie byłem na niego tak zły, jak tego dnia!
Mój konflikt odczułem mniej więcej w ten sposób: „Co to, to nie! Jak mój syn jest u mnie (jestem rozwiedziony) to nie ma prawa mi „zabraniać” „kochać się” z przyjaciółką. On chce, żebyśmy spali oddzielnie! Nie, co to, to nie! Nie będzie mi mówić, co mam u siebie robić. W swoim rewirze jestem szefem!”
W tym czasie nie znałem jeszcze tak dobrze Germańskiej, żeby od razu zauważyć, że przeżyłem konflikt i przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Nie myślałem o tym nawet podczas kolejnych krótkich wykładów podczas spotkań Koła Studyjnego Germańskiej.
Po upływie około 11 tygodni przeszła mi złość i przebaczyłem synowi jego zachowanie, ale – jak jest u mnie – musi respektować reguły panujące w moim domu.
faza-pcl:
7-go 11. 09 (11 tygodni po DHS-ie: po przeżyciu konfliktu „złość o rewir“) zauważyłem, że z mojego penisa wydostaje się żółta wydzielina. Po upływie kilku dni stan się nie poprawiał. Wówczas przeżyłem „olśnienie“. Przypomniało mi się, że przez 15 laty miałem podobne objawy, które swego czasu „naturalnie” potraktowałem antybiotykami. Wówczas po takiej kuracji „objawy zniknęły“. Nie przypominam sobie jednak niestety szczegółów. Już od dłuższego czasu byłem pewien, że nie będę brał żadnych „lekarstw” i nareszcie będę mógł na sobie samym sprawdzić słuszność Praw Germańskiej.
Mój drugi konflikt: seksualna utrata własnej wartości
faza-ca
Po upływie około 2 tygodni, 21.11.2009 zadzwoniłem do dwóch osób, które znają Germańską lepiej ode mnie, żeby dowiedzieć się, jak długo może taka faza pcl potrwać (sam już miałem jakieś pojęcie, że około 11 tygodni, bo tak długo trwała aktywność 1-go konfliktu).
Poinformowałem o jeszcze jedym delikatnym szczególe, a mianowicie, że na dolnej części penisa pokazało się wybrzuszenie (w tkance ciała jamistego)!
To nie było mi już zupełnie „obojętne“. Dowiedziałem się, że chodzi tu o konflikt typu „utrata własnej wartości“ o aspekcie seksualnym. W międzyczasie na którymś z kolejnych wykładów poznałem Helmuta, który mi tę „diagnozę” potwierdził.
Nie mogło być inaczej: wszyscy mieli rację! Mój konflikt tak mniej więcej zapamiętałem:
„w ciągu ostatnich 2 tygodni ciągle przychodziły mi do głowy myśli, czy mój penis wróci całkowicie do formy i czy będę mógł mieć zupełnie normalny stosunek seksualny. Ratunku, czy będę mógł mieć jeszcze „normalny” seks?!”
Z tego powodu byłem bardzo „poddenerwowany”  - to była moja utrata własnej wartości.
Na wzmocnienie mojego zaufania, względnie na zaakceptowanie tego stanu,  potrzebowałem następne 6 tygodni (w tym czasie wiele czytałem i zbierałem informacje online).
Pomyślałem sobie, że w najgorszym wypadku będę musiał poszukać jakiegoś super dobrego chirurga, który usunąłby tę narośl z penisa.
faza-pcl:
Wiedziałem więc, że wszystko wróci do normy i czekałem cierpliwie całe tygodnie, kiedy to nastąpi. Pod koniec 2009 roku narość zredukowała się nagle o 1/3 po czym na początku marca 2010 roku zniknęła prawie całkowicie: a więc w sumie wagotonia trwała 9 tygodni, przy czym ostatnie 4 tygodnie nie było prawie nic widać i na penisie prawie nic nie wyczuwałem.
Mój pierwszy konflikt „złość o rewir“ (przyp. tłum. o granice rewiru) – ciąg dalszy:
11 tygodni byłem w aktywności konfliktu i obliczyłem sobie, że od 7.11.09, a więc 11 tygodni będę potrzebował na fazę pcl. Byłoby to 23.01.2010. Obserwowałem w tym czasie kilka Epi-kryzysów, które ukazywały się tylko w formie nocnych potów i niemożności zaśnięcia w nocy, ale nie było to nic poważnego.
„Zaprzyjaźniłem się” z moim wisiękiem i byłem zadowolony, że mój organizm tak zareagował. W ten sposób wszystko zostaje wydalone (bez żadnych środków) a nie gdzieś „wciśnięte w organizm”.
Pod koniec stycznia 2010 nagle wysięk zredukował się, ale przeszło jeszcze kilka, zanim zupełnie zniknął - na początku marca 2010!
Podczas moich poszukiwań w internecie na różnych „stronach dotyczących zdrowia” znalazłem przeróżne rzeczy: z jednej strony było napisane, że takie objawy znikają bez konieczności ingerencji; a więc niczego nie brać. A gdzie indziej natrafiłem na informacje, że niektórzy byli u wielu lekarzy oraz zażywali wiele „lekarstw” i wszystko okazało się jednak bezskuteczne.

Dziękuję Björn, Michael, Helmut i Ryke Geerd!

*** 

Komentarz:
Po rozmowie z doktorem Hamerem relacja ta jest całkiem przekonywująca.Nie jest jasne, czy tutaj rzeczywiście zareagowała prostata (na ohydny konflikt „pół-genitalny”). Na to wskazywałyby poty nocne.
Dr Hamer wytłumaczył mi, że rzeżączka jest fazą wagotoniczną silnie przeżytego konfliktu typu „nie móc wyznaczyć granicy swego rewiru” (moczowód). I to wówczas, gdy aktywność konfliktu była bardzo silna, intensywna, lub długo trwała. Wówczas dochodzi do głębokich owrzodzeń w błonie śluzowej moczowodu, które sięgają do tkanki łącznej, która to w fazie wagotonii również wykazuje objawy.
Ten 49-letni mężczyzna zareagował na pewno moczowodem. Był to dla niego silny konflikt „nie móc wyznaczyć granicy swego rewiru” -> syn chciał mu mówić, co ma robić w swoim rewirze (nie była to „złość o rewir”, jak go nazwał)
Natomiast seksualna utrata własnej wartości (penis) jest jednoznaczna.

Drodzy przyjaciele, z czasem i przy pomocy wielu relacji staje się coraz bardziej jasnem czy jest Biologiczny Konflikt, nieprawdaż?

Copyright by Dr. med. Ryke Geerd Hamer

germańska dotyczy

okresu życia od momentu zapłodnionego jaja i kończy się ze śmiercią osobnika. Nie zajmuje się tym, co było przed poczęciem ani co będzie po jego śmierci. Dr Hamer nie wypowiada się na ten temat. Ogranicza się do tego, co może udowodnić. Jeżeli szukacie biologicznego konfliktu, to zawsze takiego, który wydarzył się w tym życiu!

Odwiedza nas 179 gości oraz 0 użytkowników.

uczymy się dla siebie

Program Kształcenia w Germańskiej Heilkunde przeznaczony jest dla osób spoza działalności terapeutycznej.
Naszą grupą docelową jest komórka rodzinna.
Włączanie Germańskiej w jakąkolwiek alternatywną tzw. terapię, prowadzoną przez absolwentów naszego Programu Edukacyjnego powoduje wyłączenie z naszej społeczności Germańskiej oraz zablokowanie dostępu do naszego portalu.

     

Your IP: 3.235.172.213
41 ip check